Sobota, 18 lipca 202618/07/2026

Wilk wpadł we wnyki. Zwierzę poddano eutanazji

Wilk, który wpadł w kłusownicze wnyki w Leśnictwie Łękawa 2, nie przeżył mimo intensywnej opieki weterynaryjnej. Jego los pokazuje tragiczne skutki kłusownictwa.

29 grudnia 2025 roku służby otrzymały informację o wilku uwięzionym w sidełkach zastawionych na sarny. Już od pierwszych chwil było jasne, że zdarzenie może zakończyć się tragicznie. Na miejsce natychmiast skierowano zespół ratowniczy wraz z lekarzem weterynarii z Leśnego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt, działający w porozumieniu z Powiatowym Inspektoratem Weterynarii w Bełchatowie oraz patrolami Policji.

Zwierzę zostało znalezione w Leśnictwie Łękawa 2, w pobliżu Leśnictwa Wierzeje (Nadleśnictwo Piotrków). Wnyk zacisnął się na prawej przedniej łapie wilka, powodując nieodwracalne uszkodzenia. Pomimo szybkiej interwencji i wielogodzinnego leczenia w ośrodku rehabilitacyjnym, kończyna nie odzyskała ukrwienia, a ból i stres zwierzęcia były ogromne.

Lekarze weterynarii rozważali amputację kończyny, ale ocena ryzyka życia wilka w naturalnych warunkach wykazała, że takie rozwiązanie byłoby dla niego źródłem dalszego cierpienia. Utrata jednej przedniej łapy u wilka prowadzi do przeciążenia drugiej, co w warunkach naturalnych skutkuje kolejnymi urazami i stopniową utratą szans na przeżycie.

Nawet hipotetyczna proteza nie mogłaby zapewnić zwierzęciu normalnego życia. Wilk w niewoli walczy przede wszystkim o ucieczkę, a próby ingerencji dodatkowo pogłębiałyby jego ból – tłumaczył zespół weterynaryjny, konsultując sytuację z dr Sabiną Pierużek-Nowak ze Stowarzyszenia dla Natury „Wilk” oraz innymi doświadczonymi lekarzami.

W wyniku poważnych obrażeń podjęto decyzję o eutanazji. Była ona jedynym rozwiązaniem zgodnym z zasadą minimalizacji cierpienia. To nie był wybór łatwy, ale podyktowany troską o dobro zwierzęcia – podkreślili lekarze.

– Ten wilk zginął nie z powodu choroby czy naturalnego porządku przyrody, lecz przez ludzką chciwość i okrucieństwo. Wnyki są narzędziem kłusownictwa – cichym, niewidzialnym zabójcą, który nie wybiera ofiary. Dziś był to wilk. Jutro może to być inne dzikie zwierzę, pies, a nawet człowiek – przekazało nadleśnictwo.

To zdarzenie jest przykładem tragicznych skutków kłusownictwa. Wnyki są bezwzględnym narzędziem polowań nielegalnych, które nie wybierają ofiary – dziś padła ofiarą dziki wilk, jutro może to być inne zwierzę, pies, a nawet człowiek.

Obecnie dokumentacja zdarzenia i leczenia zwierzęcia jest przygotowywana dla Policji w Bełchatowie, która prowadzi dochodzenie w sprawie kłusownictwa. Nadleśnictwa mają nadzieję, że sprawca zostanie ustalony, a dramatyczna historia wilka posłuży jako przestroga przed konsekwencjami zastawiania sideł w lesie.

To opowieść o cierpieniu, odpowiedzialności i granicach ingerencji człowieka w życie dzikich zwierząt, pokazująca, jak wysoka jest cena pozostawionych w lesie sideł.

(fot. Nadleśnictwo Piotrków, Lasy Państwowe)

Jeden komentarz

  1. Powinny być takie kary, że każdy kto napwet pomyśli o takim czynie będzie się bał. Kary rzędu od 50tys zł w górę i bezwzględne więzienie. CHociaż u nas państwo z niczym sobie nie radzi. Obywatelom oddać do samosądu i byloby po sprawie, ale poźniej ktoś kto sam wymierzy sprawidliwość dostatanie 10x tyle co ten pierwszy. Chory kraj.