Nastolatka wybiegła na mróz po kłótni z matką. Strażnicy miejscy odnaleźli ją w ostatniej chwili 09:03 03-02-2026
Do groźnego zdarzenia doszło nocą na warszawskiej Białołęce. Patrol strażników miejskich z VI Oddziału Terenowego, pełniący służbę w tej części miasta, został zaczepiony przez pracownika ochrony jednego z osiedli przy ulicy Odkrytej. Mężczyzna przekazał funkcjonariuszom informację o zaniepokojonej kobiecie, która zgłosiła zaginięcie swojej nastoletniej córki.
Z relacji wynikało, że między matką a córką doszło do domowej kłótni. W jej następstwie 15-latka miała w pośpiechu wybiec z mieszkania, nie zabierając ze sobą odpowiedniego ubrania. Dziewczynka była ubrana jedynie w domowy strój – bez kurtki, czapki oraz zimowego obuwia. Od momentu wyjścia z domu nie wracała przez ponad trzy kwadranse. O sprawie została powiadomiona Policja, a strażnicy miejscy natychmiast włączyli się w działania poszukiwawcze.
Funkcjonariusze spotkali wkrótce roztrzęsioną matkę nastolatki. Kobieta dokładnie opisała wygląd córki oraz to, w co była ubrana w chwili wyjścia z domu. Podkreślała, że dziewczynka wybiegła „tak jak stała”, bez jakiejkolwiek ochrony przed zimnem. Tej nocy temperatura powietrza spadła poniżej minus 10 stopni Celsjusza. W takich warunkach nawet kilkunastominutowe przebywanie na zewnątrz bez odpowiedniej odzieży może prowadzić do odmrożeń oraz niebezpiecznego wychłodzenia organizmu.
Strażnicy poprosili kobietę, aby wróciła do mieszkania i sprawdziła, czy córka samodzielnie nie wróciła do domu. Sami rozpoczęli systematyczne przeszukiwanie najbliższej okolicy – chodników, przejść między budynkami, wiat śmietnikowych oraz klatek schodowych. Działania prowadzono metodycznie, z uwzględnieniem miejsc, w których dziecko mogło próbować schronić się przed mrozem.
Po kilkunastu minutach poszukiwań funkcjonariusze zauważyli dziewczynkę w pobliżu jednego z budynków mieszkalnych. Nastolatka była wyraźnie zmarznięta i roztrzęsiona. Kontakt z nią był jednak możliwy – reagowała na polecenia i szybko dała się przekonać do wejścia do klatki schodowej, gdzie mogła choć częściowo ogrzać się i dojść do siebie. Strażnicy ocenili jej stan jako wymagający pilnego powrotu do mieszkania i dalszego ogrzania organizmu w bezpiecznych warunkach.
Po chwili 15-latka trafiła pod opiekę matki. Najważniejsze było to, że pomoc nadeszła na czas. Dłuższe przebywanie na silnym mrozie, zwłaszcza bez obuwia i odzieży wierzchniej, mogło zakończyć się poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi. W takich sytuacjach zagrożenie stanowią nie tylko odmrożenia kończyn, lecz także postępujące wychłodzenie całego organizmu, które w skrajnych przypadkach może prowadzić do utraty przytomności.
(fot. pixabay.com, źródło SM Warszawa)






Komentarze wyłączone