Jazda na samej feldze to był dopiero początek. Policjanci z grupy SPEED przecierali oczy ze zdumienia 11:51 05-05-2026
Do zdarzenia doszło w poniedziałek, 4 maja 2026 roku. Funkcjonariusze z Mazowieckiej Grupy SPEED, patrolujący okolice w nieoznakowanym radiowozie, zwrócili uwagę na mężczyznę, który poruszał się jednośladem w sposób co najmniej osobliwy.
Trio drogowych grzechów
Rowerzysta nie tylko jechał „pod prąd”, stwarzając bezpośrednie zagrożenie dla nadjeżdżających pojazdów, ale jego pojazd wydawał z siebie dźwięki dalekie od szumu opon. Powód był prozaiczny i szokujący zarazem: przednie koło roweru w ogóle nie posiadało opony. Mężczyzna kontynuował podróż, jadąc praktycznie na samej metalowej feldze.
Intuicja mundurowych, sugerująca, że za tym „wyczynem” może stać coś więcej niż tylko awaria techniczna, szybko znalazła potwierdzenie.
Droga i kosztowna przejażdżka
Po zatrzymaniu 61-letniego mieszkańca powiatu ostrołęckiego, policjanci przeprowadzili badanie alkomatem. Wynik? Blisko 0,5 promila alkoholu w organizmie. To wyjaśniło brak troski o stan techniczny roweru oraz pomylenie stron jezdni.
Finał tej historii to surowe konsekwencje finansowe:1 000 zł mandatu za jazdę pod wpływem alkoholu i kolejne dwa mandaty za poruszanie się niewłaściwą stroną drogi oraz fatalny stan techniczny pojazdu.
Policja apeluje: „To mogło skończyć się tragedią”
Choć sytuacja z jazdą na samej feldze może wydawać się groteskowa, policjanci podkreślają, że konsekwencje mogły być tragiczne.
Każdy uczestnik ruchu – niezależnie od tego, czy prowadzi samochód, czy rower – odpowiada za bezpieczeństwo swoje i innych. Niesprawny rower i lekceważenie przepisów mogą skończyć się tragedią – przypomina nadkom. Tomasz Żerański z KMP w Ostrołęce.
Nietrzeźwy rowerzysta na niesprawnym sprzęcie to na drodze „bomba z opóźnionym zapłonem”. Tym razem skończyło się na wysokiej grzywnie, ale lekceważenie podstawowych zasad bezpieczeństwa rzadko miewa tak łagodny finał.
(fot. KMP Ostrołęka, źródło KMP Ostrołęka)






Komentarze wyłączone