O włos od tragedii na przejeździe. Chłopak na hulajnodze pędził przed nadjeżdżający pociąg 14:23 05-08-2026
Nieuwaga, brawura i lekceważenie podstawowych zasad bezpieczeństwa to prosty przepis na utratę zdrowia, a w skrajnym przypadku nawet życia. Pokazuje to niebezpieczne zdarzenie z udziałem młodego użytkownika hulajnogi elektrycznej.
Chłopak zignorował czerwone światło ostrzegawcze, a następnie ominął zamknięte półrogatki. Mimo zbliżającego się pociągu kontynuował jazdę w kierunku torów. Zatrzymał się dosłownie w ostatniej chwili, tuż przed przejeżdżającym składem.
Chwila nieuwagi mogła zakończyć się tragedią
Tym razem skończyło się jedynie na ogromnym stresie i podniesionym ciśnieniu. Zagrożenie było jednak realne. Silny podmuch wywołany przez przejeżdżający pociąg lub kontakt z wystającym elementem składu mógł doprowadzić do utraty równowagi, ciężkich obrażeń, a nawet śmierci.
Na przejeździe kolejowo-drogowym nie ma miejsca na pośpiech, ryzyko ani sprawdzanie, czy uda się przejechać przed pociągiem.
Czerwone światło i zamknięte rogatki oznaczają jedno – STOP” – przypominają Polskie Linie Kolejowe S.A
Zasady te obowiązują wszystkich uczestników ruchu: kierowców, rowerzystów, pieszych oraz osoby poruszające się hulajnogami elektrycznymi.
Pociąg nie zatrzyma się w miejscu
Rozpędzony skład kolejowy ma bardzo długą drogę hamowania, która może wynosić nawet kilometr. Maszynista, nawet gdy zauważy osobę znajdującą się na torach, często nie ma możliwości zatrzymania pociągu przed przeszkodą.
Pociąg nie zatrzyma się w miejscu – podkreślono w ostrzeżeniu.
Próba ominięcia zamkniętych rogatek jest więc bezpośrednim narażeniem zdrowia i życia. W konfrontacji z wielotonowym składem pieszy, rowerzysta czy użytkownik hulajnogi nie ma żadnych szans.
Nie sprawdzaj, czy zdążysz. Zatrzymaj się, cierpliwie poczekaj. To, że jesteś młody, nie oznacza, że jesteś nieśmiertelny. Z pociągiem nikt nie ma szans – brzmi stanowczy apel.
Każde czerwone światło i każda zamknięta rogatka oznaczają bezwzględny zakaz wjazdu na przejazd. Kilkadziesiąt sekund oczekiwania może uratować życie.
(fot. PLK S.A.)





