Sobota, 19 września 202619/09/2026

Policyjna akcja w lesie. Zaczynali rozbierać skradzioną Toyotę, gdy wkroczyła Grupa „Orzeł”

Trzech mężczyzn zostało zatrzymanych przez stołecznych policjantów z Grupy „Orzeł” w kompleksie leśnym na terenie powiatu wołomińskiego. Według policji podejrzani mieli przystępować do demontażu skradzionej w nocy Toyoty. Funkcjonariusze odzyskali samochód w całości i zabezpieczyli liczne części pochodzące – według wstępnych ustaleń – z co najmniej sześciu skradzionych aut. Mężczyźni usłyszeli zarzuty, jednak sąd nie zastosował wobec nich żadnych środków zapobiegawczych.

Policjanci z Grupy „Orzeł” namierzyli miejsce, które podejrzewali o wykorzystywanie jako samochodową „dziuplę”, w jednej z miejscowości na terenie powiatu wołomińskiego. W kompleksie leśnym zauważyli białą Toyotę bez tablic rejestracyjnych.

Uwagę funkcjonariuszy zwrócił również bus, który wjechał do lasu. Policjanci postanowili obserwować pojazd z pewnej odległości. Z busa wysiadło trzech mężczyzn, którzy podeszli do zaparkowanej Toyoty. Ich zachowanie – według relacji policji – wskazywało, że zamierzają rozpocząć demontaż samochodu.

Próba ucieczki i atak na policjantów

Funkcjonariusze zdecydowali się wkroczyć do akcji. Na ich widok mężczyźni zaczęli uciekać.

Dwóch z nich wsiadło do busa. Jak przekazała policja, kierowca miał próbować najechać na interweniującego funkcjonariusza. Ucieczka zakończyła się niepowodzeniem i obaj mężczyźni zostali zatrzymani.

Trzeci podejrzany pobiegł w głąb lasu. Podczas pościgu miał zaatakować ścigającego go policjanta. Po dogonieniu – według policyjnej relacji – nadal zachowywał się agresywnie i uderzał funkcjonariuszy rękami. Został obezwładniony i zatrzymany.

W wyniku zdarzenia jeden z policjantów doznał urazu twarzy.

Toyota została skradziona na warszawskiej Białołęce

Podczas dalszych czynności funkcjonariusze ustalili, że odnaleziona Toyota została skradziona w nocy z terenu warszawskiej Białołęki.

Policjanci sprawdzili następnie posesję, przy której zaparkowany był samochód. Znaleźli tam rozmontowaną Toyotę. Jej rama oraz pozostałe części zostały zabezpieczone do dalszej identyfikacji.

Na terenie posesji znajdowały się także liczne części samochodowe, w tym elementy z numerami VIN. Na podstawie tych oznaczeń funkcjonariusze wstępnie ustalili, że część podzespołów może pochodzić ze skradzionych w Warszawie i okolicach pojazdów.

Dalsze ustalenia doprowadziły policjantów do kolejnej miejscowości w powiecie wołomińskim. Na jednej z posesji znajdowały się kontenery z kolejnymi częściami samochodowymi.

Wszystkie odnalezione pojazdy i elementy zostały zabezpieczone do dalszych czynności.

Części z co najmniej sześciu skradzionych Toyot

Według wstępnych ustaleń policyjnych specjalistów zabezpieczone części mają pochodzić z co najmniej sześciu skradzionych Toyot. Łączna wartość tych samochodów przekracza pół miliona złotych.

Znalezione elementy mają zostać poddane szczegółowym badaniom. Ich celem będzie ustalenie, czy pochodzą również z innych skradzionych samochodów.

Zarzuty dla zatrzymanych. Sąd nie zastosował aresztu

Trzej zatrzymani usłyszeli w Prokuraturze Rejonowej w Wołominie zarzuty paserstwa. Dwóm z nich przedstawiono również zarzut czynnej napaści na policjantów.

Mężczyzna, który według ustaleń funkcjonariuszy zaatakował policjantów podczas ucieczki, jest dodatkowo podejrzany o stosowanie przemocy w celu zmuszenia funkcjonariusza do zaniechania czynności służbowej.

Jak wynika z przekazanych informacji, wszyscy trzej mężczyźni byli już wcześniej karani za paserstwo i odbywali za te przestępstwa kary pozbawienia wolności.

Prokurator wystąpił z wnioskiem o zastosowanie wobec podejrzanych tymczasowego aresztowania. Sąd Rejonowy w Wołominie nie uwzględnił jednak tego wniosku. Mężczyźni zostali zwolnieni, a sąd nie zastosował wobec nich żadnych środków zapobiegawczych.

(fot. KPP Wołomin, źródło KPP Wołomin)