Piątek, 31 lipca 202631/07/2026

Groźny wypadek na A1. 67 pojazdów minęło rozbity bus, zatrzymało się tylko trzech kierowców

Bus po uderzeniu w barierę energochłonną przeleciał nad nią i wylądował w rowie. W poważnie wyglądającym wypadku na autostradzie A1 poszkodowanych zostało siedem osób. Szczególne poruszenie wywołuje jednak zachowanie świadków – w pierwszych minutach miejsce zdarzenia minęło 67 pojazdów, a pomocy udzielili kierowcy zaledwie trzech z nich.

Do niebezpiecznego wypadku doszło na autostradzie A1. Bus uderzył w barierę energochłonną, następnie przeleciał nad nią i wypadł z jezdni, kończąc jazdę w przydrożnym rowie.

Mimo dramatycznego przebiegu zdarzenia nikt nie zginął. Poszkodowanych zostało jednak siedem osób, które wymagały pomocy.

Większość kierowców pojechała dalej

Szczególnie niepokojące są informacje dotyczące reakcji innych uczestników ruchu. W pierwszych minutach po wypadku obok rozbitego busa przejechało 67 pojazdów. Tylko trzech kierowców zdecydowało się zatrzymać i udzielić pierwszej pomocy.

Każda minuta po poważnym wypadku może mieć znaczenie dla zdrowia i życia poszkodowanych. Osoby znajdujące się na miejscu często mogą rozpocząć podstawowe działania ratunkowe jeszcze przed przyjazdem służb.

– Pamiętaj, udzielenie pierwszej pomocy jest obowiązkiem i co najważniejsze – Twoja odpowiedzialna postawa może przyczynić się do uratowania zdrowia lub życia innego człowieka – przypomina GDDKiA w apelu skierowanym do kierowców.

Co zrobić, gdy jesteśmy świadkami wypadku?

W pierwszej kolejności należy zadbać o własne bezpieczeństwo. Samochód powinien zostać zatrzymany w bezpiecznym miejscu, najlepiej poza pasem ruchu. Należy włączyć światła awaryjne, założyć kamizelkę odblaskową i – o ile warunki na to pozwalają – odpowiednio oznaczyć miejsce zdarzenia.

Następnie trzeba wezwać pomoc, dzwoniąc pod numer alarmowy 112. Dyspozytorowi należy przekazać możliwie dokładną lokalizację, liczbę poszkodowanych, rodzaj zdarzenia oraz informacje o potencjalnych zagrożeniach, takich jak pożar, wyciek paliwa czy zablokowana jezdnia.

Kolejnym krokiem jest sprawdzenie stanu poszkodowanych. Należy ocenić, czy są przytomni i czy prawidłowo oddychają. Osobę nieprzytomną, która oddycha, należy ułożyć w pozycji bezpiecznej i regularnie kontrolować jej oddech.

Jeżeli poszkodowany nie oddycha prawidłowo, trzeba rozpocząć resuscytację krążeniowo-oddechową, wykonując 30 uciśnięć klatki piersiowej i dwa oddechy ratownicze. Jeżeli w pobliżu znajduje się automatyczny defibrylator AED, należy go użyć i postępować zgodnie z wydawanymi przez urządzenie poleceniami.

Nie należy wyciągać rannych z pojazdu ani samodzielnie ich przenosić, chyba że pozostawienie ich na miejscu wiąże się z bezpośrednim zagrożeniem, na przykład pożarem.

Obojętność może kosztować życie

Zatrzymanie się przy miejscu wypadku nie zawsze oznacza konieczność wykonywania skomplikowanych czynności medycznych. Czasem najważniejsze jest szybkie wezwanie służb, zabezpieczenie miejsca zdarzenia, sprawdzenie oddechu i pozostanie przy poszkodowanych do czasu przyjazdu ratowników.

Wypadek na autostradzie A1 pokazuje, że odpowiedzialność kierowcy nie kończy się na bezpiecznym prowadzeniu własnego pojazdu. W sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia reakcja przypadkowego świadka może zdecydować o tym, czy poszkodowany otrzyma pomoc na czas.

Fot. GDDKiA)

Jeden komentarz

  1. Ten artykuł jest bezsensowny, według autora wszyscy podróżujący ta autostrada mieli się tam zatrzymać?