Sobota, 18 lipca 202618/07/2026

Niewidzący pies uratowany przez mieszkańców i strażników miejskich

Strażnicy miejscy z warszawskiego Ekopatrolu przeprowadzili skuteczną akcję ratunkową na Marysinie Wawerskim, gdzie wydobyli z niebezpiecznego, zrujnowanego magazynu podziemnego osłabionego, niedowidzącego psa. Zwierzę trafiło pod opiekę specjalistów ze schroniska „Na Paluchu”.

We wtorek, 15 lipca, około godziny 11, funkcjonariusze zostali skierowani na ulicę Korkową w warszawskiej dzielnicy Wawer. Zgłoszenie, które otrzymali, dotyczyło zwierzęcia znajdującego się w trudnej sytuacji – miało ono utknąć w ceglanym bunkrze pod ziemią i nie potrafiło się wydostać.

Po przybyciu na miejsce strażnicy nie mogli skontaktować się z osobą zgłaszającą. Co więcej, w pobliżu nie było widać żadnego bunkra ani piwnicy. Wówczas, chcąc ustalić lokalizację opisywanej budowli, zaczęli rozmawiać z przechodniami. Mieszkańcy Marysina Wawerskiego chętnie włączyli się do pomocy i wskazali możliwe miejsce – teren za zniszczonym betonowym ogrodzeniem, przy ulicy Króla Maciusia.

Funkcjonariusze weszli na nieużytkowaną, częściowo zarośniętą posesję, gdzie natrafili na wejście do podziemnego, zaniedbanego magazynu. Cała okolica była zagracona – porozrzucany gruz, odpady komunalne oraz potłuczone szkło stanowiły poważne zagrożenie zarówno dla ludzi, jak i zwierząt. Po wejściu do środka, strażnicy dostrzegli wśród śmieci rudawego psa. Zwierzę leżało bez ruchu, niezdolne do samodzielnego wstania. Jedynie zareagowało na głos funkcjonariuszy, delikatnie obracając głowę w ich kierunku.

Pies, wyraźnie osłabiony i pozbawiony orientacji, nie stawiał oporu. Zaufał ratownikom, którzy ostrożnie podeszli i przenieśli go na zewnątrz. Podejrzewa się, że czworonóg miał poważne problemy ze wzrokiem lub był całkowicie niewidomy. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że sam wpadł do podziemnego pomieszczenia i nie potrafił znaleźć wyjścia. Nie wiadomo, jak długo przebywał tam bez dostępu do pożywienia i wody, jednak jego stan sugerował, że mogło to trwać co najmniej kilkadziesiąt godzin.

Czworonóg nie miał wszczepionego mikroczipa ani żadnego identyfikatora, który umożliwiłby ustalenie właściciela. Z tego powodu trafił pod opiekę lekarzy weterynarii ze schroniska „Na Paluchu”, gdzie udzielono mu niezbędnej pomocy. Obecnie trwa poszukiwanie właściciela pieska.

(fot. SM warszawa, źródło SM Warszawa)

Komentarze wyłączone