Pasażerowie „żartowali” o bombach na krakowskim lotnisku. Otrzymali mandaty i nie polecieli 09:52 21-11-2025
W ostatnich dniach krakowskie lotnisko zostało zaangażowane w dwa przypadki, w których pasażerowie zgłaszali obecność bomb w swoich bagażach. Choć osoby te tłumaczyły później, że chodziło jedynie o „żarty”, konsekwencje okazały się dla nich poważne.
Pierwszy z przypadków dotyczył 56-letniego obywatela Polski, który odprawiał się na lot do niemieckiego Memmingen. Mężczyzna oświadczył, że w jego bagażu znajdują się bomby. Natychmiast uruchomiono procedury bezpieczeństwa – na miejsce skierowano funkcjonariuszy Zespołu Interwencji Specjalnych Placówki Straży Granicznej w Krakowie-Balicach. Po dokładnej kontroli bagażu i osoby nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości, a mężczyzna przyznał, że jego wypowiedź była żartem.
Drugi incydent miał miejsce 19 listopada, kiedy to 47-letnia pasażerka lecąca do Manchesteru zgłosiła przy stanowisku odprawy obecność bomby w swoim rejestrowanym bagażu. Funkcjonariusze Straży Granicznej, reagując zgodnie z procedurami, przeprowadzili kontrolę przy użyciu urządzeń rentgenowskich. Również w tym przypadku nie wykryto żadnych przedmiotów zabronionych, a kobieta przyznała, że jej słowa były jedynie żartem.
Mimo wyjaśnień, zarówno mężczyzna, jak i kobieta zostali ukarani mandatami karnymi w wysokości 500 zł na podstawie art. 210 ust. 1 pkt 5a Ustawy Prawo lotnicze. Dodatkowo, decyzją kapitanów samolotów oboje nie zostali wpuszczeni na pokład, tracąc możliwość odbycia lotu.
Opisane zdarzenia przypominają, że lotniska działają w oparciu o rygorystyczne procedury bezpieczeństwa. Każda informacja o możliwym zagrożeniu uruchamia skomplikowane procedury, angażuje służby, wymaga czasochłonnych kontroli i może wpływać na funkcjonowanie całego portu lotniczego. Pasażerowie powinni mieć świadomość, że „żarty” dotyczące bomb nie tylko nie są zabawne, lecz także stanowią naruszenie prawa.
(fot. SG)






Komentarze wyłączone