Młoda policjantka zginęła w drodze na służbę. Osierociła 8-letnie dziecko 09:12 04-01-2026
Garnizon warmińsko-mazurskiej Policji poniósł dotkliwą stratę. W wyniku tragicznego zdarzenia drogowego zginęła sierżant Klaudia Nasiadko – funkcjonariuszka Komisariatu Policji w Mikołajkach. Policjantka była pasażerką samochodu, którym wraz z kolegą jechała na służbę. Funkcjonariusz w wyniku zdarzenia doznał poważnych obrażeń i został przetransportowany do szpitala.
Pomimo podjętych na miejscu działań ratunkowych oraz wysiłków służb medycznych, życia policjantki nie udało się uratować. Informacja o jej śmierci wywołała głęboki smutek wśród funkcjonariuszy z jednostki oraz całego garnizonu warmińsko-mazurskiego.
Sierżant Klaudia Nasiadko miała 35 lat. Służbę w Policji pełniła od 3 lat i 9 miesięcy. Od początku swojej kariery zawodowej była związana z Komisariatem Policji w Mikołajkach. W codziennej służbie dała się poznać jako osoba sumienna, odpowiedzialna i w pełni zaangażowana w realizację powierzonych obowiązków. Współpracownicy podkreślają jej profesjonalizm, życzliwość oraz otwartość wobec innych.
Poza służbą była oddaną mamą 8-letniej córki. Dla koleżanek i kolegów z jednostki pozostanie w pamięci jako osoba pogodna, uśmiechnięta i zawsze gotowa do pomocy.
Funkcjonariusze i pracownicy cywilni z całego garnizonu warmińsko-mazurskiego, przekazali wyrazy współczucia rodzinie oraz bliskim zmarłej policjantki, łącząc się z nimi w bólu po tej tragicznej stracie.
(fot. KWP Olsztyn)






Policjantka zginęła w drodze na służbę -ci bardziej wierzący (a jest ci ich w Polsce bez liku)
twierdzę z uporem, że wszystko co dobre dzieje się za osobista wolą bożą.
A więc, dzięki Bogu !
Z tym rzekomym myśleniem to mocno przeszarżowałeś.
jak to się przyjęło zginął policjant w wypadku gdzie nie można zrzucić winy na innego uczestnika ruchu to cisza o przyczynie czy jak do niego mogło dojść bo przecież policjant by nie jechał za szybko czy nie dostosował do warunków a i auto na pewno miało wszystko ok .. po prostu teleport na drzewo, serio współczuje tragedii rodzinie bo mało poniesionej straty jeszcze zamiotą sprawę pod dywan i winny dalej będzie w chwale siedział na rencie albo służył jakby nigdy nic.. choć mogę się mylić ale jak na początku już nie ma informacji jak w innych przypadkach to znaczy że wersja jest ustalana zanim ją się poda opinii publicznej