Sobota, 01 sierpnia 202601/08/2026

Szkielet nad Łyną skrywał tajemnicę przez ponad 20 lat. 61-latka z zarzutem zabójstwa

Przypadkowe odkrycie ludzkich szczątków w lesie nad Łyną rozpoczęło wielomiesięczne śledztwo dotyczące zbrodni sprzed ponad dwóch dekad. Policjanci ustalili tożsamość ofiary, a następnie zatrzymali 61-letnią mieszkankę Olsztyna. Kobieta przyznała się do spowodowania śmierci mężczyzny i ukrycia jego ciała.

Sprawa wyszła na jaw we wrześniu 2025 roku. Dwie młode osoby bawiące się w lesie w pobliżu rzeki Łyny przy ulicy 15 Dywizji w Olsztynie przypadkowo natrafiły na zakopane w ziemi ludzkie szczątki.

O odkryciu powiadomiono policję i prokuraturę. Już pierwsze oględziny miejsca oraz odnalezionych szczątków wskazywały, że śmierć nie nastąpiła z przyczyn naturalnych. Sposób ukrycia ciała sugerował natomiast, że miejsce pochówku miało nigdy nie zostać odnalezione.

Śledztwo w sprawie zabójstwa nieznanej osoby

Prokurator Okręgowy w Olsztynie wszczął śledztwo dotyczące zabójstwa nieznanej osoby, do którego miało dojść w nieustalonym początkowo czasie i miejscu. Równolegle czynności operacyjne rozpoczęli funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie.

Przy szkielecie nie znaleziono dokumentów ani przedmiotów, które pozwalałyby szybko ustalić tożsamość zmarłego. Kluczowe okazały się badania biologiczne oraz analiza materiału DNA.

Na ich podstawie śledczy ustalili, że odnalezione szczątki należały do mężczyzny urodzonego w 1958 roku. Od 1998 roku nie miał on stałego miejsca zamieszkania. Był również poszukiwany przez Sąd Rejonowy w Olsztynie w celu odbycia kary pozbawienia wolności w związku z wydanymi wcześniej wyrokami.

Z ustaleń policjantów wynikało, że po raz ostatni widziano go żywego na początku 2004 roku.

Świadkowie sprzed lat i działania operacyjne

Po ustaleniu tożsamości mężczyzny śledczy rozpoczęli odtwarzanie ostatnich miesięcy jego życia. Policjanci gromadzili informacje dotyczące osób, z którymi utrzymywał kontakty, oraz miejsc, w których mógł przebywać.

Przesłuchiwano świadków pamiętających wydarzenia sprzed ponad 20 lat. Analizowano również zgromadzone ślady i wykorzystywano metody pracy operacyjnej. Podejmowane działania doprowadziły funkcjonariuszy do 61-letniej mieszkanki Olsztyna.

Kobieta w 2004 roku pozostawała z mężczyzną w osobistej relacji. Została zatrzymana, a podczas czynności procesowych przyznała się, że doprowadziła do jego śmierci.

Ciało miała przewieźć dziecięcym wózkiem

Według ustaleń śledczych do zbrodni doszło, gdy kobieta i mężczyzna przebywali w pobliżu jego ówczesnego miejsca zamieszkania. Po jego śmierci podejrzana miała zaczekać do nocy, a następnie przetransportować ciało w okolice Łyny.

Do przewiezienia zwłok miała wykorzystać dziecięcy wózek. Następnie ukryła ciało w prowizorycznym dole, przysypując je ziemią i liśćmi.

61-latka złożyła wyjaśnienia, w których szczegółowo opisała przebieg zdarzenia. Wzięła również udział w wizji lokalnej przeprowadzonej z udziałem prokuratora i policjantów.

Zarzut zabójstwa i tymczasowy areszt

Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego prokurator przedstawił kobiecie zarzut zabójstwa. Podejrzana przyznała się do jego popełnienia.

Na wniosek prokuratury sąd zdecydował o jej tymczasowym aresztowaniu na okres trzech miesięcy. Środek ten ma zabezpieczyć dalszy tok postępowania.

Za zarzucany czyn 61-latce grozi kara od ośmiu lat pozbawienia wolności do dożywocia. O jej odpowiedzialności karnej ostatecznie zdecyduje sąd.

(fot. Policja Warmińsko-Mazurska, Policja Warmińsko-Mazurska)