Urządzenie zapalające w baku Audi na stacji BP w Swarzędzu. Zatrzymano właściciela auta 11:11 07-08-2026
Do zdarzenia doszło 15 lipca około godz. 15:15 na terenie stacji BP w Swarzędzu. Właściciel samochodu marki Audi zawiadomił policję, że podczas tankowania zauważył we wlewie paliwa nietypowe urządzenie z przewodami.
Ze względu na możliwość wystąpienia poważnego zagrożenia na miejsce skierowano znaczne siły służb. Teren zabezpieczali policjanci, strażnicy miejscy, strażacy Państwowej Straży Pożarnej oraz zespoły ratownictwa medycznego.
Zamknięto drogę krajową i wstrzymano ruch pociągów
Policja zamknęła najbliższe drogi w rejonie stacji, a także odcinek drogi krajowej nr 92. Podjęto również decyzję o czasowym wstrzymaniu ruchu kolejowego na trasie Swarzędz – Poznań Antoninek.
Ewakuowano pobliskie punkty handlowe i usługowe, a także odcięto ciągi gazowe. Działania miały zabezpieczyć osoby znajdujące się w sąsiedztwie stacji.
Do wstępnego sprawdzenia samochodu wykorzystano policyjnego drona wyposażonego w kamerę wysokiej rozdzielczości. Następnie elementy urządzenia zabezpieczyli funkcjonariusze zespołu minersko-pirotechnicznego samodzielnego pododdziału kontrterrorystycznego.
Biegły potwierdził realne zagrożenie
Wyjaśnianiem sprawy zajęli się funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego oraz Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu. Jednym z kluczowych zadań było ustalenie, kto umieścił urządzenie we wlewie paliwa i czy mogło ono stanowić realne niebezpieczeństwo dla osób przebywających w pobliżu.
Do postępowania powołano kilku biegłych z Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. Zabezpieczone urządzenie zostało poddane badaniom oraz eksperymentom procesowym.
Według ustaleń śledczych w samochodzie znajdowało się improwizowane urządzenie zapalające wyposażone w zdalny zapalnik. Dołączony był do niego niewielki materiał pirotechniczny.
Biegły miał potwierdzić, że umieszczenie takiego urządzenia w baku paliwa stwarzało zagrożenie dla życia i zdrowia wielu osób znajdujących się w pobliżu pojazdu.
Śledczy przeanalizowali monitoring i przesłuchali świadków
Policjanci nie wykluczali żadnej z możliwych wersji wydarzeń. Funkcjonariusze przeanalizowali nagrania z monitoringu, przesłuchali świadków, przeprowadzili szczegółowe oględziny samochodu i wykonali szereg czynności operacyjnych.
Zebrany materiał skierował uwagę śledczych na osobę, która jako pierwsza zawiadomiła służby o znalezieniu urządzenia.
30 lipca zatrzymany został 35-letni właściciel Audi. To właśnie on 15 lipca zgłosił obecność nietypowego urządzenia w baku samochodu.
Według ustaleń prowadzących postępowanie mężczyzna w trakcie śledztwa miał wprowadzać funkcjonariuszy w błąd, przekazywać nieprawdziwe informacje mające skierować policjantów na fałszywe tropy, a także spreparować dowód procesowy.
Półprodukty i mieszanina pirotechniczna w miejscu zamieszkania
Po zatrzymaniu 35-latka policjanci przeszukali miejsca, w których przebywał w ostatnim czasie.
W jego miejscu zamieszkania funkcjonariusze znaleźli i zabezpieczyli półprodukty, które – według śledczych – mogły posłużyć do stworzenia niebezpiecznego urządzenia. Zabezpieczono również mieszaninę pirotechniczną podobną do tej wykorzystanej w samochodzie.
Dwa zarzuty i tymczasowy areszt
Zatrzymany usłyszał dwa zarzuty. Pierwszy dotyczy sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa eksplozji materiałów wybuchowych i łatwopalnych, zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób.
Drugi zarzut związany jest ze składaniem fałszywych zeznań oraz tworzeniem fałszywych dowodów.
35-latek podczas przesłuchania odmówił składania wyjaśnień. Za zarzucane mu czyny grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Na wniosek prokuratora sąd zdecydował o zastosowaniu wobec podejrzanego trzymiesięcznego tymczasowego aresztowania.
(fot. Policja Wielkopolska, źródło Policja Wielkopolska)





